Strefa.pro

Ryzykowna gra z niechcianymi lokatorami

Wynajmujesz mieszkanie? Poszukując informacji o tym, jak zrobić to dobrze, a przede wszystkim bezpiecznie, na pewno zdarzyło Ci się trafić na artykuły o lokatorach, którzy okupują mieszkania, oraz odmawiają płacenia. Na szczęście nie są to bardzo częste przypadki. Niestety ich występowanie jest olbrzymim problemem dla właściciela.

Ochrona praw lokatorów stoi w naszym porządku prawnym daleko powyżej ochrony praw właściciela. O tym raczej nie trzeba nikogo przekonywać. Lokator ma prawo do opóźnień w płatnościach, chroni się jego mir domowy, nie wolno pozbawiać go dostępu do mediów. Właściciel może patrzeć na postępującą dewastację swojej nieruchomości, a kiedy minie odpowiedni czas może zwrócić się o pomoc do sądu, potem do komornika. Wyegzekwowanie zaległych kwot najczęściej jest niemożliwe, ale samo pozbycie się niechcianego lokatora to spory sukces.

Przewlekłość procesów sądowych, nieskuteczne działania komornika, czy też niechciany lokator śmiejący się właścicielowi w twarz to spore motywatory dla tego drugiego, aby poszukać innych rozwiązań. Być może nawet siłowych. W mediach społecznościowych można odnaleźć historię człowieka, który „wystraszył” niechcianego lokatora zamieszkując wraz z nim. Przy okazji zaprosił kilku postawnych kolegów, aby spędzili u niego niewielką chwilkę. Zapewne na kanwie tej opowieści pojawiły się wśród wynajmujących pozytywne głosy odnośnie rozwiązywania problemów z lokatorami.

Nie każdy ma postawnych kolegów, a nawet jeśli takowych ma, to część z nich znając już dogłębnie prawa niechcianego lokatora mogła by sama zechcieć takim lokatorem zostać. Skoro jest potrzeba, to jest i rozwiązanie. Powstały podmioty, które chwalą się skutecznym usuwaniem lokatorów. Wystarczy zapłacić niemałą kwotę, poczekać na ich przyjazd, a potem patrzeć na byłego lokatora oddalającego się w kierunku zachodzącego słońca. Niestety firmy zajmujące się takimi „eksmisjami” zapominają poinformować swoich klientów, że zachód słońca wiąże się z nieuchronnym nadejściem kolejnego poranka. Tak, tak, lokator ma prawo wrócić do naszego mieszkania. Podstawą będzie art. 344 Kodeksu Cywilnego. Jeśli lokator wytoczy przeciwko nam sprawę o naruszenie jego posiadania, to wygra ją, a my będziemy musieli znów udostępnić mu swoje mieszkanie.

Jakie więc wyjście ma właściciel w konfrontacji z lokatorem? Zasadniczo są one dwa. Pierwsze to cierpliwe działanie w zgodzie z literą prawa. Oznacza ono dużo straconych nerwów, dużo czasu, a co za tym idzie równie dużo straconych pieniędzy. Niektóre eksmisje trwają po kilka lat. Druga opcja to wynajęcie firmy, która namówi lokatora do wyprowadzki. W tym przypadku być może pozbędziemy się lokatora, na pewno pozbędziemy się pieniędzy, ale możemy zyskać interesujące doświadczenia z sądu. Co prawda można też sprzedać nieruchomość z problemem, ale problem też kosztuje. To co jest pewne, to kupienie sobie w ten sposób zarówno spokoju, jak i bezpieczeństwa prawnego.

Krzysiek Derdzikowski

Krzysiek Derdzikowski

Z rynkiem nieruchomości związany od 2006 roku. Doświadczenie zbierał podczas pracy dla największego biura nieruchomości w kraju, jak i podczas rozwijania lokalnych oddziałów kilku nowych firmy w branży. Aktualnie Manager Ds. Strategii I Relacji Inwestorskich w Tur Nieruchomości. Autor branżowych tekstów i poradników w lokalnych mediach internetowych oraz drukowanych. Pośrednik, doradca, szkoleniowiec. Prywatnie fan nowych rozwiązań IT w branży nieruchomości i marketingu internetowego.

Dodaj komentarz