Strefa.pro
Autor: @Moseva

Flip „na młode małżeństwo”

W mediach oraz sieciach społecznościowych dojrzewa nowy konflikt: handlarze mieszkań kontra reszta świata. Ci pierwsi produkują niezliczone ilości ulotek zapychając nimi skrzynki na listy. Podają się w nich najczęściej za młode małżeństwo szukające lokum w okolicy. Ci drudzy, to mieszkańcy, którzy mają już dość śmieci w swoich skrzynkach, pośrednicy zazdrośni o odebranie im sposobu na poszukiwanie klientów, a także liczna rzesza osób niezwiązanych z tematem.

Osoby zajmująco się zawodowo handlem mieszkaniami szukają skutecznych, oraz tanich sposobów na dotarcie do właścicieli mieszkań na sprzedaż. Popularne szkolenia proponują wrzutki do skrzynek na listy jako jedną z lepszych metod. Ulotki takie czytają najczęściej osoby starsze, samotne. Handlarze tworząc swoje ogłoszenia wcielają się w młode małżeństwa, osoby szukające dobrego lokum dla babci, lub prawników i lekarzy. Chcą zdobyć zaufanie sprzedającego aby ułatwić sobie negocjacje cenowe. Często się im to udaje. W ich ocenie ryzyko poniesienia konsekwencji za podszywanie się pod osobę prywatną w ogłoszeniach jest uzasadnione wysokim zyskiem. Kara również może być wysoka. Zgodnie z Kodeksem Karnym: ” Art. 286, § 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.” To tylko jeden z paragrafów. Pozostają jeszcze te o nieuczciwej reklamie czy zbiorowych interesach konsumentów. Zdolny prawnik na pewno znajdzie jeszcze kilka punktów zaczepienia.

W rolę pokrzywdzonych wcielają się sprzedający. To oni rzekomo tracą dziesiątki tysięcy złotych na transakcjach z nieuczciwymi handlarzami. Rzekomo, bo póki co nikt niedobrego handlarza za rękę nie złapał i winy mu nie udowodnił. Udowodnienie jej mając w ręku ulotkę z numerami „młodego małżeństwa” jest przecież bajecznie proste. Jeśli sprzedający miał długi, lub z innych przyczyn chciał sprzedać mieszkanie w krótkim czasie to sytuacja taka nie pozostaje bez wpływu na wartość nieruchomości. Tutaj ciężko by było udowodnić niekorzystne rozporządzenie majątkiem. Oczywiście nawet biorąc pod uwagę ogromną skalę długów mieszkaniowych wszystkich transakcji nie da się nimi obronić. Pozostaje część sprzedających, którzy faktycznie ulegli urokowi „młodego małżeństwa” i ich strata stała się zyskiem handlarza.

Pozostaje też ogromna rzesza mieszkańców, którzy wcale nie są zainteresowani sprzedażą, a mimo to muszą codziennie opróżniać swoje skrzynki na listy z zalegających ulotek od handlarzy. Ulotki te są prawdziwą zmorą dla mieszkańców osiedli pożądanych wśród nabywców. Część z nich z pokorą maszeruje do śmietnika z kolejnym pęczkiem ulotek, część jednak przechodzi do kontrataku. Zmęczeni mieszkańcy znaleźli wyjątkowo ciekawy sposób na zemstę: na spam odpowiedzieli spamem. Numery znajdowane w ulotkach handlarzy umieszczają w ogłoszeniach towarzyskich, najczęściej w treści oferując nieskrępowaną (chociaż pewnie i skrępowana by się znalazła) miłość z osobą tej samej płci. Część numerów trafia też do ogłoszeń z kategorii „oddam za darmo”. Handlarze, których numery tam się pojawiły mają jeszcze więcej kłopotu z odbieraniem niechcianych połączeń, niż właściciele mieszkań z usuwaniem niechcianych ulotek. Czy ta akcja odwetowa podziała? Na razie z frontu walk nie docierają żadne nowe dane o zaprzestaniu działań przez strony konfliktu.

Poza wyraźnymi przeciwnikami, czyli bojownikami o wolność reklamy, oraz obrońcami otworów wrzutowych na listy, do dyskusji zupełnie niespodziewanie włączyły się strony trzecie. Jedna z owych stron trzecich to pośrednicy. Co ciekawe, na początku tej historii, to właśnie pośrednicy byli obwiniani za wysyp śmieciowych ulotek. Część z nich już od dawna stosowała dokładnie tą metodę, którą teraz zaadaptowali handlarze. Oburzają się oni na nich zarzucając im wiele złego, ale tak na prawdę jest to tylko płacz nad straconym źródłem dopływu klientów. Nikt nie lubi konkurencji, a tym bardziej na tym polu, gdzie do tej pory działanie było wyjątkowo łatwe i nie kosztowało zbyt wiele wysiłku.

Najbardziej interesujące są komentarze od rzeszy osób, których problem ten nie dotyczy. Odsądzają oni od czci i godności osobistej przedsiębiorców handlujących mieszkaniami (czasami mając przy tym rację) włączając się w akcję uprzykrzania im życia. Rozumiem chęć odpłacenia komuś, kto nadepnął nam na odcisk, ale pojawiające się w dyskusjach pomysły dodatkowych regulacji dla rynku nieruchomości nawet bez czytania można zapisać czerwoną czcionką i podkreślić szlaczkiem z sierpów i młotów. Więcej tej twórczości można znaleźć na portalu wykop.pl pod tagiem #natropieflipperow.

Jak widać z powyższego opisu stanowisk stron zainteresowanych tematem jest on dość złożony. Złożenie wynika głównie z naszych charakterów. Zamiast dojść do porozumienia przy wykorzystaniu obowiązujących przepisów prawa rozpoczyna się nawoływanie do samosądów i eskalacja nienawiści. Cierpi na tym wizerunek osób profesjonalnie zajmujących się handlem nieruchomościami. Cierpią przy okazji pośrednicy obwiniani o współudział. Właściciele cierpią przez nieustającą falę ulotek reklamowych. Osoby niepowiązane z tematem nie cierpią. Oni mają frajdę z dodania kolejnego ogłoszenia na stronę z gejowskimi anonsami towarzyskimi. Do czasu, aż ktoś z nich poniesie za to konsekwencje prawne. A wszystkiemu znów będą winni…

Foto: wykop.pl/ludzie/Moseva/

Krzysiek Derdzikowski

Krzysiek Derdzikowski

Z rynkiem nieruchomości związany od 2006 roku. Doświadczenie zbierał podczas pracy dla największego biura nieruchomości w kraju, jak i podczas rozwijania lokalnych oddziałów kilku nowych firmy w branży. Aktualnie Manager Ds. Strategii I Relacji Inwestorskich w Tur Nieruchomości. Autor branżowych tekstów i poradników w lokalnych mediach internetowych oraz drukowanych. Pośrednik, doradca, szkoleniowiec. Prywatnie fan nowych rozwiązań IT w branży nieruchomości i marketingu internetowego.

Dodaj komentarz