Strefa.pro

Kobiety na traktory!

Stephen King napisał w „Mrocznej Wieży”, że „świat poszedł naprzód”.  Postęp zdegradował otoczenie bohaterów zmuszając ich do szukania podstawowych fundamentów życia i istnienia. Nasz świat nie jest jeszcze zgubiony, ale coraz większa cześć z nas zdaje się być zagubioną w natłoku medialnych doniesień o rzeczach, które nie są ważne. Porozmawiajmy więc o kolejnym temacie, który nie jest ważny.

Australijski pośrednik wystawił ofertę sprzedaży interesującego domu w Melbourne. Nieruchomość składała się między innymi z pięknej, w pełni wyposażonej kuchni. Napisał, że jest to miejsce, które Panie pokochają. Panie nie pokochały ani tego miejsca, ani pośrednika. Oburzone oskarżyły go o seksizm. Fakt, kobieta nie musi siedzieć w kuchni.

Gdzie w takim razie jest jej miejsce i jaka jest jej rola? Feministki oburzą się na takie szufladkowanie. Przecież kobieta nie może mieć roli, ani miejsca. Powinna być tam, gdzie chce być i zajmować się tym, czym chce się zajmować. Do tej pory byłbym skłonny się z nimi zgodzić. Niestety wyganianie jej na siłę z kuchni też nie jest mądre. Tym bardziej, że znów jestem głodny. Ktoś zechce zrobić mi kanapkę?

Po jedzeniu myśli się lepiej, więc wykorzystajmy ten czas na odpowiedź na nurtujące nas pytanie: czy kierowanie oferty do konkretnej grupy klientów jest dobre? Nie widzę nic złego w zaproszeniu kobiety do kuchni, tudzież innego pomieszczenia. Nikt nie zmusza jej aby z tego zaproszenia skorzystać. Czyli warto mówić dla kogo jest ta oferta? Moje prywatne doświadczenie mówi, że nie zawsze. Kilka lat temu trafili do mnie klienci, którzy szukali nowego mieszkania. Wszyscy okoliczni pośrednicy oferowali im świetne okazje zachwalając możliwość późniejszej realizacji pokoju dla przyszłego dziecka. Młode małżeństwo wiedziało już, że z przyczyn naturalnych dzieci mieć nie będą. Zaproponowałem im mieszkanie składające się z dwóch pokoi. Pierwszy z nich to sypialnia, drugi stanowił na potrzeby tej konkretnej prezentacji gabinet. Kupili. Oferta nie była rewelacyjna, ale kupili również dlatego aby nie musieć oglądać więcej pokoi dla dzieci.

W jednostkowym przypadku szufladkowanie klienta odniosło dla większości pośredników efekt odwrotny do zamierzonego. W większej skali prowadzenie działań marketingowych bez segregowania klientów na grupy było by niemożliwe. Inaczej kupują na wsiach, inaczej w miastach. Inne budżety marketingowe przeznaczane są na komunikację do mężczyzn, a inne na komunikację do kobiet. Czy to też objaw nierówności, czy tylko zwykła logika prowadzenia działań marketingowych? Z jednej strony każdy z nas chce czuć się osobą wyjątkową, ale z drugiej tempo życia i osłabienie relacji międzyludzkich sprawia, że wykorzystanie chęci jednostki do stania się częścią grupy też jest świetnym sposobem komunikacji.

„Kto nie wyciąga wniosków z przeszłości, skazany jest na jej powtarzanie.” To też z „Mrocznej Wieży”. Tylko jakie wnioski tutaj wyciągnąć? Najlepszym rozwiązaniem wydaje się być poszukiwanie złotego środka. Czy oby nie wyjdę na seksistę proponując interesującej mnie kobiecie aby zsiadła z traktora i zajęła się byciem kobietą? Nie wiem. Sprawdzę, wyciągnę wnioski, a potem postaram się uniknąć błędów przeszłości. Będzie dobrze.

Krzysiek Derdzikowski

Krzysiek Derdzikowski

Z rynkiem nieruchomości związany od 2006 roku. Doświadczenie zbierał podczas pracy dla największego biura nieruchomości w kraju, jak i podczas rozwijania lokalnych oddziałów kilku nowych firmy w branży. Aktualnie Manager Ds. Strategii I Relacji Inwestorskich w Tur Nieruchomości. Autor branżowych tekstów i poradników w lokalnych mediach internetowych oraz drukowanych. Pośrednik, doradca, szkoleniowiec. Prywatnie fan nowych rozwiązań IT w branży nieruchomości i marketingu internetowego.

Dodaj komentarz