Strefa.pro

Domiporta przyszłością rynku?

W mediach coraz częściej pisze się o odważnych poczynaniach Domiporty. Serwis nieruchomościowy przywdział płaszczyk proptechu i stara się zachwalać swoje pomysły wszędzie, gdzie to tylko możliwe. To dobry ruch. Szczególnie dlatego, że o branży portali nieruchomościowych w mediach zazwyczaj jest cicho, a pomysły Domiporty są naprawdę dobre. Niestety wszystkie artykuły na temat portalu wyglądają wprost jak laurki pisane na zamówienie. Dziennikarze nie do końca wiedzą o czym piszą, czy Agora szykuje się do kolejnej sprzedaży?

Portale nieruchomościowe nie zwykły chwalić się w mediach swoimi sukcesami, a tym bardziej planami. Być może była to niepisana umowa, aby konkurować w obszarze SEO i SEM zamiast asygnować dodatkowy budżet na działania PR-owe? Tego nie wiemy. Wiemy, że branża do tej pory nie wydawała większych środków na teksty sponsorowane ani nie zabiegała o uwagę dziennikarzy. W Domiporcie sytuacja zmieniła się wraz z nadejściem nowego prezesa, Sławomira Gąsiorowskiego. Pan Sławomir wcześniej pełnił rozliczne funkcje w spółkach Leszka Czarneckiego, a gdy temu powinęła się noga przeszedł na pokład Agory.

Prezes wybiega ze swoimi pomysłami daleko w przyszłość i maluje przed nami obraz branży zautomatyzowanej, gdzie zakup nieruchomości odbywa się, jak na Allegro, za pomocą przycisku „Kup Teraz”. Z punktu widzenia klienta jest to miła przyszłość, ale pośrednicy wolą narzekać, że tak się nie da. Da się, i transakcje bez oglądania nieruchomości odbywają się już od dawna. Postęp jest nieunikniony. Millenialsi wolą kupić online niż musieć z kimś się spotykać, lub rozmawiać. Ta oferta zdaje się być kierowana do nich. Wynajmujemy pokoje nawet nie widząc właściciela (patrz Airbnb, Booking.com), więc granica online’u przesuwa się coraz bardziej ograniczając rolę człowieka do niezbędnego minimum. Kupowanie „w sieci” ma szansę przyjąć się na rynku pierwotnym, a jeśli tak się stanie, to i rynek wtórny w końcu przyjmie taką metodę pracy. Ten pomysł jest dobry i musi wypalić. Nie wiadomo, czy to Domiporta go spopularyzuje, ale taka jest przyszłość. Niestety komunikaty prasowe na ten temat bardziej zajmują się pochwałami samego Prezesa Gąsiorowskiego niż analizą jego pomysłu. Szkoda, bo jest tutaj sporo cennych wskazówek dla całego rynku. Deweloperzy powinni szykować się na sprzedaż online, portale szukać sposobów zabezpieczania takich transakcji i badać otoczenie prawne, a pośrednicy zacząć się specjalizować, aby nie było tak łatwo ich zastąpić.

Drugi pomysł Domiporty, który ostatnio rozgrzewał media społecznościowe do czerwoności to umożliwienie klientowi rezerwacji nieruchomości online. Pośrednicy wytykają portalowi słabe zbadanie otoczenia prawnego i sugerują, że ciężko jest im rezerwować nieruchomość dla kogoś, kto jej nie oglądał, oraz kogo sami nie mogą zweryfikować. Opory są zrozumiałe, ale co zrobić jeśli klient chce i płaci? Domiporta wychodzi na przeciw oczekiwaniom rynku. System rezerwacji online jest przedsmakiem tego, co może się potem dziać ze samą sprzedażą nieruchomości przez internet, i jeśli rezerwacje się sprawdzą, to i sprzedaż musi. Narzędzie to może się też okazać strzałem w dziesiątkę dla inwestorów. Teraz rezerwacja nieruchomości będzie oznaczała dla kupującego, że nie spotka się w mieszkaniu z dwudziestoma podobnymi sobie fliperami, którzy też dostali powiadomienie o nowej ofercie. Łatwiej negocjować o ile jest się pierwszym i jedynym klientem.

Pomysły Domiporty mogą być nie po myśli tradycyjnie działających pośredników, ale rynek w końcu je przyjmie, a legislacja będzie musiała nadążyć. Można dyskutować nad tym kiedy tak się stanie i jakie to wywoła skutki, ale równie ciekawym tematem do rozmów jest sposób komunikacji wybrany przez portal. Mówienie wprost o swoich pomysłach może dać konkurencji czas na reakcję. Tym bardziej, że konkurencja jest bardzo silna. Komunikaty takie są pożądane przez inwestorów grających na zwyżkę, ale osoby odpowiedzialne za realizację nowatorskich wdrożeń wolą się nimi nie chwalić póki nie okaże się, że wszystko działa jak należy.

Teraz garść informacji dla tych, którzy życzą Domiporcie źle. Zestawienie sposobu komunikacji (komunikaty pisane pod giełdę, nie pod klientów, koncentracja na autorytecie prezesa, odwracanie uwagi od szans i czasu realizacji nowych pomysłów) wraz z ostatnimi zmianami w Agorze (właściciel Domiporty) może wskazywać na to, że Agora usilnie szuka zysku. Tylko w zeszłym roku spółka zamknęła nieruchomościową część swoich tytułów ( „Cztery Kąty”, „Ładny Dom”, „Niezbędnik Ogrodnika”) i sprzedała licencję na wydawanie magazynów „Cztery Kąty” i „Ładny Dom” oraz serwisy internetowe Bryla.pl, e-Ogrody.pl i Domosfera.pl. Cała Agora za czasów prezesury Sławomira Gąsiorowskiego w Domiporcie skurczyła się na giełdzie o 19,68%. To i tak dobry wynik, bo osoby posiadające akcje Agory od chwili jej debiutu na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (20.04.1999 r.) straciły do tej pory 73,57% na swojej inwestycji.

Domiporta prezentuje się nieźle, Agora dużo gorzej. Czy kondycja spółki-matki pozwoli na wprowadzenie nowatorskich pomysłów prezesa Gąsiorowskiego? Agorze wyszło by to na zdrowie, lecz nie wiemy, czy Domiporta nie będzie kolejnym dzieckiem wystawionym na sprzedaż. Zdecydowanie warto obserwować zarówno dalsze działania Domiporty. Potencjał jest duży.

źródło grafiki: bankier.pl

Krzysiek Derdzikowski

Krzysiek Derdzikowski

Z rynkiem nieruchomości związany od 2006 roku. Doświadczenie zbierał podczas pracy dla największego biura nieruchomości w kraju, jak i podczas rozwijania lokalnych oddziałów kilku nowych firmy w branży. Aktualnie Manager Ds. Strategii I Relacji Inwestorskich w Tur Nieruchomości. Autor branżowych tekstów i poradników w lokalnych mediach internetowych oraz drukowanych. Pośrednik, doradca, szkoleniowiec. Prywatnie fan nowych rozwiązań IT w branży nieruchomości i marketingu internetowego.

Dodaj komentarz