Strefa.pro

Remont po polsku

Nikt u Ciebie nie zrobi jak u siebie. Jeśli u siebie chcesz mieć zrobione jak u siebie, to musisz zrobić to sam. Zasada ta w szczególności dotyczy wszelkiego rodzaju remontów. Nie ma sensu zatrudnianie fachowca, który wypije nam całe piwo z lodówki, zrobi kiepską robotę i pozbawi nas wszystkich oszczędności. Przecież każdy rodak wie jak pić piwo, używać młotka i wydawać pieniądze. Do dzieła!

Skoro jesteś już przekonany do samodzielnego wykonania remontu, to musisz znaleźć czas na pracę. W tym przypadku (jak i w wielu innych) czas na pracę, to wolne od pracy. Popularnym modelem przeprowadzania remontów jest remont podczas urlopu. To chyba jedna z najstarszych tradycji w branży. Prawie tak stara jak znieczulenie alkoholem przed wejściem na rusztowanie na wypadek wypadku, czyli upadku z rusztowania. Nowszym pomysłem na wygospodarowanie czasu na remont jest L4, czyli zwolnienie lekarskie. Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani. Wizyta u lekarza i odpowiedni zestaw narzekań połączony z drobnym prezentem w gotówce zapewni wystarczającą długość odpoczynku od pracy. Osoby nieznające fachu odradzały wykonywanie prac remontowych podczas L4 strasząc wszystkich kontrolami z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. W praktyce kontrole te nie są groźne o ile udowodnimy konieczność wykonania prac niezbędnych do normalnego funkcjonowania. Przecież choremu ciężko żyć bez dostępu do łazienki, a ściany w salonie odmalowujemy aby farba przykryła stare warstwy bakterii, co poprawi skuteczność rekonwalescencji. Urzędnika da się przekonać.

Jest wolne, czas na zakupy. Podczas nich zorganizujemy podstawowe materiały i narzędzia oraz zapewnimy sobie zapas napojów chłodzących. Kalkulacja ilości potrzebnych materiałów jest bardzo skomplikowana więc najlepiej jest kupować je na bieżąco. Niezbędne narzędzia oraz napoje chłodzące można nabyć w prawie każdym markecie. Podstawowy zestaw narzędzi to: młotek, śrubokręt, wiertarka, wałek do malowania. Pamiętaj: nie daj się naciągnąć na drogą i zbędną folię malarską! Z folii nie da się zrobić czapki malarskiej. Ją wykonujemy obowiązkowo ze starej gazety. Ostatni, lecz w sumie najważniejszy punkt zakupów to napoje chłodzące. Na upał i inne upierdliwości najlepiej sprawdza się piwo. Potrzebną ilość zapasów obliczymy według wzoru: planowany czas remontu w minutach dzielony przez 45, a do wyniku dodajemy 20%. Wzór prosty, ale wymaga on kilku wyjaśnień. 45 minut to czas w jakim przeciętny organizm przeciętnego Polaka skutecznie schłodzi się jednym piwem, złagodzi skutki upału oraz zrzędzenie żony, a jednocześnie pozwoli zachować na tyle skupienia aby nie przypierdzielić sobie młotkiem w palec zamiast w gwóźdź. Jeśli jesteś Polakiem nieprzeciętnym, czyli ważysz trochę więcej niż znajomi, to możesz (oczywiście w ramach rozsądku) zwiększyć swój przydział napojów chłodzących. Bez względu na wagę otrzymany wynik zwiększamy o 20%. Jest to bufor bezpieczeństwa na wypadek gdyby szanowna małżonka zaprosiła mniej szanowną teściową, aby ta oceniła remont jeszcze przed jego zakończeniem. Zdarzenie takie wymaga wezwania posiłków (wskazany będzie szwagier lub inny bliski osobnik z rodziny) oraz zwiększenia ilości chłodzenia.

Skoro już wiesz jak najwydajniej podejść do zakupów zapewne zorientowałeś się, że oszczędzanie na tym etapie jest bardzo trudne. Planowany czas remontu przekłada się na duże zapotrzebowanie na napoje chłodzące a w portfelu pustki. Nie przejmuj się! Jeśli odpowiednio zaplanujesz czas pracy na pewno zmieścisz się w budżecie. Pomoże Ci w tym jedna ze sztuczek podpatrzona u gospodyń domowych. Każda z nich potwierdzi, że w weekend ciasta się nie piecze, bo wtedy wszyscy pieką i prąd jest za słaby. Jak prąc jest za słaby to trzeba go więcej (co kosztuje więcej), a ciasto i tak może się nie udać. To samo dotyczy remontu. Jeśli rozpoczniesz wiercenie lub prace młotem wyburzeniowym koło 4:00 nad ranem to uwiniesz się z pracą najszybciej jak to tylko możliwe. O tej porze wszyscy śpią, więc nikt nie będzie osłabiał Ci prądu, czyli zaoszczędzisz również pieniądze.

Jeśli wykonujesz prace wyburzeniowe na pewno dotknie Cię problem gruzu i innych materiałów z rozbiórki. Dla budowlańca-amatora jest to nie lada wyzwanie. Koszt zamówienia profesjonalnego kontenera na odpady budowlane może przewyższyć budżet planowany na całą inwestycję. Tutaj warto poprosić o pomoc żonę lub potomstwo. Zamiast marnotrawić pieniądze na jakiś kontener niech skoczą do Biedronki po piwo. Tym razem z reklamówką. Reklamówka kosztuje od 30 do 50 groszy (co i tak jest poważną kwotą), ale w każdej z nich nie dość że przyniosą Ci piwo, to jeszcze przy okazji wyniosą do okolicznych koszy na śmieci nagromadzone odpady budowlane. Jest to świetny sposób na zaangażowanie pozostałej części rodziny we wspólne przedsięwzięcie. Wspólnymi siłami uwiniecie się w założonym terminie.

Nadchodzi koniec L4. Udało Ci się. Jesteś zwycięzcą! Może nie wszystko jest tak, jak miało być, ale chociaż kasa się zgadza. No może nie do końca, ale nauka też kosztuje. Następnym razem na pewno będzie lepiej.

Krzysiek Derdzikowski

Krzysiek Derdzikowski

Z rynkiem nieruchomości związany od 2006 roku. Doświadczenie zbierał podczas pracy dla największego biura nieruchomości w kraju, jak i podczas rozwijania lokalnych oddziałów kilku nowych firmy w branży. Aktualnie Manager Ds. Strategii I Relacji Inwestorskich w Tur Nieruchomości. Autor branżowych tekstów i poradników w lokalnych mediach internetowych oraz drukowanych. Pośrednik, doradca, szkoleniowiec. Prywatnie fan nowych rozwiązań IT w branży nieruchomości i marketingu internetowego.

Dodaj komentarz